Featured

Wstęp do wprowadzenia

Witajcie.

Choroby i zaburzenia psychiczne zawsze wzbudzają dużo zainteresowania i emocji. Można to zauważyć w trakcie codziennych rozmów, można też zobaczyć, ile książek filmów i gier mówi o szpitalach psychiatrycznych, samobójcach i elektrowstrząsach. Czasem po obejrzeniu czy przeczytaniu zaczynamy się zastanawiać,  co jest wytworem wyobraźni, a co rzeczywistością. I tu wkraczam ja – rezydentka, czyli lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii.  Chciałabym pokazać Wam, co z przedstawionych w popkulturze opisów chorób psychicznych jest prawdą, a co mitem. A także po jakie filmy lub książki warto sięgnąć, kiedy pragniecie lepiej zrozumieć siebie lub kogoś bliskiego dotkniętego konkretnym problemem ze zdrowiem psychicznym. Zapraszam 🙂

 

post

Advertisements

“Głębia Challengera”

glebia

 

Jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda psychoza to przeczytaj tę książkę!

Wielu z nas nie wie, jak wyobrazić sobie chorobę psychiczną. Myślimy, że od pacjentów oddziela nas szklana ściana. Widzimy ich, ale ich doznania są zbyt niezwykłe, zbyt abstrakcyjne, żebyśmy mogli poczuć solidarność z nimi i choć na chwilę sobie wyobrazić, jak to jest być w ich świecie. Jeśli znajdujesz w sobie odwagę, by zajrzeć na drugą stronę lustra i zobaczyć, jak rozpada się inny mur – mur pomiędzy zdrowiem psychicznym a chorobą; jeśli nie boisz się poczuć, jak to jest, kiedy nie możesz już ufać swoim zmysłom; kiedy nie wiesz, co jest prawdą, a co halucynacją; kiedy świat Twoich wewnętrznych przeżyć zmienia się tak bardzo, że nawet nie znasz słów, żeby to opisać, to polecam lekturę powieści “Głębia Challengera” autorstwa Neila Shustermana.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z punktu widzenia Cadena Boscha, licealisty. Towarzyszymy mu, kiedy rozwijają się pierwsze objawy i podczas leczenia. Autor ujawnił, że powieść jest oparta na historii jego własnej rodziny, a dokładniej na zmaganiach jego syna z chorobą psychiczną. Może to właśnie dzięki temu opisy są tak prawdziwe. Z punktu widzenia profesjonalisty książka mogłaby służyć jako ilustracja terminologii w podręczniku psychiatrii. Niektóre objawy relatywnie łatwo jest sobie wyobrazić zdrowym ludziom – np. halucynacje. Po prostu ktoś widzi coś, czego naprawdę nie ma. Trudniej jest sobie uzmysłowić, że wierzy, że halucynacje są prawdziwe i nie zdaje sobie zupełnie sprawy z tego, że coś złego dzieje się z jego postrzeganiem rzeczywistości. Z tego względu przestaje ufać lekarzom, rodzinie i innym ludziom, którzy chcą pomóc. To trochę tak, jakby ktoś teraz przyszedł i powiedział Ci, że telefon, na którym czytasz tego bloga ani nawet sam blog nie istnieją i musisz iść się leczyć, skoro myślisz, że je widziałeś. Uwierzyłbyś?

Jednak psychoza to nie tylko halucynacje, czyli zaburzenia spostrzegania.  Jeszcze trudniej jest sobie wyobrazić zaburzenia myślenia, które dzielimy na zaburzenia treści myślenia i formy myślenia. Te pierwsze to urojenia, czyli fałszywe przekonania. Czym różnią się od tego, kiedy ktoś po prostu nie ma racji? Kiedy na przykład kłócisz się z kolegą o to, kto wygrał mecz Polska-Gruzja? Możecie sprawdzić w Internecie, jaki był wynik i wtedy jeden z Was przyzna się do błędu. Natomiast urojeniowych przekonań nie da się zweryfikować. Nie ma na świecie sposobu, aby przekonać osobę, która ma urojenia, że nie ma racji. Żadne dowody ani argumenty nie zadziałają. Pomóc mogą tylko odpowiednio dobrane leki, sprawiając, że po pewnym czasie urojenia znikną. A zaburzenia formy myślenia to dopiero trudna sprawa. W skrócie polegają one na tym, że sposób myślenia się zmienia. Może być tak, że myśli nie łączą się w logiczny ciąg, albo biegną za szybko albo za wolno, albo kojarzenie się zmienia tak bardzo, że nikt poza pacjentem nie rozumie, o czym on mówi. Cytat z książki:

“Porwanie, planowanie, pluralizm, organizm – mówi nawigator.- Organizmy, których nie widziało ludzkie oko, czekają na tego, który podejmie wyzwanie.”

“Powiedziałeś, że nasz statek jest zbyt staroświecko do tej misji, a to co mówisz ma tutaj znaczenie. Znaczenie, zmącenie, wtrącenie. Wtrąciłeś się w porządek rzeczy, tyle powiem. Trzeba było zostawić wszystko po staremu. Podobało mi się, kiedy statek był z drewna.”

Podobny rozpad struktury można śledzić również w dołączonych autentycznych rysunkach syna autora. Te na początku książki różnią się znacząco od późniejszych. Coraz trudniej jest utrzymać spójność kompozycji.

Zatem, czy będziesz wystarczająco odważny, by wyruszyć w podróż do tytułowej Głębi Challengera? Zastanów się dobrze. Nigdy nie wiadomo, kto wróci z takiej wyprawy. Może się okazać, że skończysz jako zupełnie inna osoba.

“Dość dobre powody, aby pozostać przy życiu”.

536934-352x500

 

 

Książka Matta Haiga “Dość dobre powody, aby pozostać przy życiu” to zbiór krótkich opisów jego zmagań z chorobą psychiczną, przydatnych list i luźnych notatek związanych z depresją. Nie dowiecie się z niej zbyt wiele o diagnozie – autor mówi, że choruje na depresję, a opisuje raczej objawy lęku napadowego i uogólnionego, a także agorafobii,  wspomina też o zaburzeniach osobowości typu borderline i alkoholizmie.  Pod tym względem panuje chaos, być może dlatego, że sam autor nie zdecydował się przyjmować leków i zapewne niewiele korzystał z pomocy psychiatry. Natomiast podaje wiele przydatnych sposobów na poprawę nastroju, a także na utrzymanie zdrowia psychicznego. Tak jak myjemy zęby po każdym posiłku, tak warto dbać o higienę umysłu. Można skorzystać z licznych podpowiedzi autora – joga, ćwiczenia oddechowe, czytanie książek, bieganie. Cenne jest także podejmowanie wyzwań – zachęcam wraz z autorem, żeby od czasu do czasu zrobić coś, czego się boimy.

Ta książka będzie też cenną pomocą dla bliskich osób zmagających się z zaburzeniem psychicznym, bo plastycznie opisuje jak wielkim wyzwaniem może się okazać zwykłe wyjście do sklepu. Często największym problemem w kontakcie z chorą jest wyobrażenie sobie jej sytuacji. “Jak to nie możesz wziąć się w garść i wstać z łóżka?”. Tu przeczytamy, ile wysiłku może to wydawało by się zwykłe wstanie z łóżka kosztować.

Podsumowując, mnie ta książka nie zachwyciła, zapewne głównie ze względu na jej formę. Zbiór luźnych esejów nie pozwala bliżej zaprzyjażnić się z bohaterem, nie zaciekawiła mnie jego historia z powodu braku spójnej fabuły i wrażenia chaosu.  Warto ją jednak przeczytać, jeśli szukamy podpowiedzi, jak dbać o swoje zdrowie psychiczne i chcemy lepiej zrozumieć świat chorego.

Zgadzam się z autorem, że warto podkreślać – jeśli zastanawiasz się nad pójsciem do psychiatry to po prostu to zrób. W Polsce można iść bez skierowania. Tylko zadzwonić i umówić się na wizytę. Może myślisz, że w sumie to nic wielkiego i właściwie inni mają gorsze problemy. Nie martw się, nikt nie jest dobrym sędzią we wlasnej sprawie. Najwyżej dowiesz się, że wszystko w porządku, albo że lepiej pomogą Ci spotkania z psychologiem niż leki. Jeśli tylko przychodzi Ci do głowy, że coś jest nie tak, to idź się zbadać. Warto o siebie zadbać.

Kobiety, whisky i psychoanaliza

“Alias Grace” to miniserial Netflixa oparty na powieści Margaret Atwood pod tym samym tytułem. Opisuje historię młodej służącej – Grace Marks, oskarżonej o mordestwo swojego pracodawcy Thomasa Kinneara i jego gospodyni Nancy Montgomery. Zostaje uznana za winną i skazana. Najpierw wysłano ją do instytucji dla psychicznie chorych kobiet, a następnie do więzienia. Dzięki wzorowemu zachowaniu dostała pozwolenie na wykonywanie obowiązków służącej w domu Gubernatora. W tej sposób stała się atrakcją dla pań z towarzystwa, które miały szansę przyjrzeć się morderczyni  podającej im popołudniową herbatkę. Akcja serialu rozpoczyna się przyjazdem doktora Jordana – alienisty. To prekursor współczesnych psychiatrów sądowych. Rozmawiając z Grace ma ocenić jej poczytalność i wydać opinię dla sądu w celu rozpatrzenia jej uniewinnienia. Główna bohaterka twierdzi, że nie pamięta dnia morderstwa. Doktor Jordan ma ocenić, czy naprawdę dotknął ją zanik pamięci czy też sprytnie udaje, by ukryć swoją winę. Takie zaburzenia pamięci nazywamy dziś amnezją dysocjacyjną. Nie mają żadnej organicznej (cielesnej) przyczyny, czyli nie można wykryć żadnych zmian w dostępnych nam badaniach takich jak rezonans magnetyczny, elektroencefalografia czy analizy laboratoryjne. Zatem do dziś dzień nie mamy lepszej metody wykrycia tego zaburzenia niż rozmowa z pacjentem – tak samo jak doktor Jordan pod koniec XIX wieku. Zwykle amnezja dysocjacyjna jest spowodowana bardzo trudną dla pacjenta sytuacją. Nie jest sobie w stanie z nią świadomie poradzić, więc jego podświadomość niejako “decyduje zapomnieć” i w ten sposób go chroni.

Serial prezentuje trudny moment w historii psychiatrii. Okres, kiedy pojawiają się pierwsze jaskółki metod, jakie znamy dziś, a jednocześnie wciąż hipnoza i spirytualizm funkcjonują jako uznane i naukowe sposoby badania.  Możemy też obserwować niechlubne epizody nadużyć w ówczesnych przytułkach (ang. asylum), które później przekształciły się w szpitale psychiatryczne. Te instytucje zajmowały się głównie odizolowaniem chorych od społeczeństwa. Nie zapewniały żadnego leczenia, co więcej nie oferowały nawet przyzwoitych warunków sanitarnych i stosowały kary fizyczne. Dopiero w 1797 roku w Bicêtre Hospital w Paryżu zrezygnowano z przykuwania pacjentów łańcuchami i zamieniono przepełnione sale w piwnicach na jasne i obszerne pokoje. A to była tylko jedna pionierska instytucja.

Ten motyw pojawia się też w powieści  “Złodziejka” Sarah Waters. Głównymi bohaterkami są dwie młode kobiety, osiemnastoletnie Susan Trinder i Maud Lilly, obydwie wcześnie osierocone przez matki i wplątane w skomplikowaną przestępczą intrygę. Jedna z bohaterek trafia do przytułku dla chorych psychicznie wbrew swojej woli. Widzimy jak relatywnie łatwo było znaleźć się w takim miejscu, szczególnie kobietom, których obecność w rodzinie stawała się niewygodna czy to ze względów spadkowych, obyczajowych czy z powodu ich opinii i braku podporządkowania się obowiązującym normom.

Oczywiste jest, że wiktoriańska mentalność nie sprzyjała kobietom. “Alias Grace” wyraźnie pokazuje, jakie dwie role dla kobiety miało ówczesne społeczeństwo – klasyczny dylemat świętej i ladacznicy. Pokazuje przemoc i sytuacje bez wyjścia, pokazuje obwinianie ofiary i niesprawiedliwość, pokazuje też, jak patriachalny system szczuje kobiety na siebie, zmusza do złudnej walki o męskie względy.  Ale widzimy też jak kobieta uczy się właściwej opowieści o sobie samej, jak z czujnością ściganego zwięrzęcia dostosowuje się do niuansów, które sprawią przyjemność rozmówcy. W tej historii nikt nie jest niewinny. Nie dajmy się zwieść łagodności – to luksus, na który nie stać zwierzyny łownej.